Recommend
3 
 Thumb up
 Hide
1 Posts

Keltis» Forums » Reviews

Subject: Keltis: Polish Review (Recenzja po polsku) rss

Your Tags: Add tags
Popular Tags: [View All]
Tomasz Stefaniuk
Poland
flag msg tools
mbmbmbmb

Witam i zapraszam do zapoznania się z (jak zwykle) krótką, acz treściwą recenzją gry Keltis autorstwa Reinera Knizia: gry przepięknie wydanej, łatwej do nauczenia i... nieszczególnie porywającej.

Na początku były… Carcassonne i Zaginione Miasta. Tak, lub podobnie, zaczynają się wspomnienia chyba każdego planszówkowego świra. No, właśnie, Zaginione Miasta to nieśmiertelny klasyk, przebój i – co potwierdzi każdy fan twórczości dra Knizia – jedna z najbardziej popularnych jego gier.

Dość niedawno temu ukazał się Ketlis (wraz z kilkoma dodatkami), który miał być czymś w rodzaju "Zaginionych Miast dla więcej niż dwóch graczy". Gra niemal z miejsca zgarnęła nagrodę roku w Niemczech, tzn. Speile Des Jahres 2008, w związku z czym zaczęto zadawać sobie pytanie, czy dr Knizia na tę nagrodę rzeczywiście sobie zasłużył… Bo należy od razu jasno powiedzieć, że ponowne odkrycie Ameryki to to nie jest. Za to Keltis bardzo ładny jest. I sympatyczny jest. I ładny…


Ale po kolei. Zaginione miasta to, jak to mówią, „interaktywny pasjans” dla dwojga – i tylko dwojga graczy. Usiłujemy ułożyć zgodnie z zasadami gry ciąg kart w danym kolorze, możliwie najdłuższy, co symbolizuje długą podróż w odległe rejony świata – do tytułowych zaginionych miast (gdziekolwiek one sie znajdują…). Najlepiej zresztą, żeby było to kilka udanych podróży. Szkopuł polegał na tym, że Zaginione Miasta do prześwietna gra dwuosobowa… i tylko dwuosobowa. Dość długo czekaliśmy na „Zaginione Miasta Multiplayer” i… ta-dam! – mamy Ketlisa. Co prawda szata graficzna jest inna (klimaty celtyckie, niby…), ale z grubsza chodzi o to samo: sprytnie wymieniać karty i układać z nich możliwie długie „drogi”. Im dłuższa tym lepsza, ponieważ powoduje przesuwanie własnych znaczników na planszy, a to daje punkty. Kto ma więcej punktów na koniec, wygrywa. W porównaniu do Zaginionych dochodzą tutaj jeszcze bonusowe tokeny, które rozkłada się na planszy: dają punkty lub przyśpieszają podróż naszych znaczników po planszy.


Dla kogo jest Keltis? I co jest lepsze: Zaginione Miasta czy Keltis? Zdecydowanie lepsze są Zaginione…, nawet nie ma nad czym deliberować. Tym niemniej Keltis jest odpowiedni dla np. przypadkowego towarzystwa, a także np. na (nudne?) spotkania rodzinne…, czyli dla osób, które pragną szybko rozegrać jakąś dość satysfakcjonującą grę. Albo dla rodziny z dziećmi, czy też w ogole: dla rodziny. Keltis chyba sprawdzi się doskonale właśnie jako gra, która połączy przy stole kilka pokoleń graczy, z których część nie jest zbyt "zaawansowana w planszówkach". Prawdopodobnie w tej kategorii jest gra nawet bardzo dobra. Dla zaawansowanych planszówkowych świrów etc. - nie jest to żadne "must have".

Osobiście nie żałuję, że mam Keltisa w swojej kolekcji; tym bardziej, że mam go za darmo, jako że przysłała mi go teściowa z Reichu… Natomiast zdecydowanie wolę tytuły nieco bardziej skomplikowane i nieco bardziej wymagające. Jako przerywnik, dla rozgrzewki czy po prostu od czasu do czasu jest OK. Sądzę, że podobną opinię wyrazi większość średnio- i mocniej zaawansowanych planszówkowiczów. Poza tym niestety: magia Zagniecionych Ciast, ekhm…, Zagninionych Miast nie przeszła na Ketlisa…

Ode mnie Keltis na BGG dostaje 7.5 pkt. na 10 możliwych. Da się w to grać i jestem zadowolony, że mam w kolekcji taką ładną grę; a czasami nawet mam ochotę na coś lekkiego, by nie powiedzieć banalnego…


Fusy, plus i minusy:

Plusy:
- znakomite wydanie: piękna plansza, eleganckie komponenty, świetna (sic!) wypraska w pudełku
- szybko poznaje się zasady i praktycznie od razu się gra
- dobre dla rodzin, na nudne spotkanie z nie-graczami, dla początkujących graczy etc.
- może być na rozgrzewkę czy też kiedy nie mamy czasu, ochoty lub sił na poważniejszy tytuł
- dobre dla dwojga graczy (dla mnie dość istotny wyróżnik)
- za, powiedzmy, ok. 60 zł. można wziąć, za więcej szkoda (w niektórych sklepach wysyłkowych znajdziecie tę grę w cenie ok. 100 zł., absolutnie odradzam: nie warto, to rozbój w biały dzień!)

Fusy:
- w Zaginione Miasta zagrywaliśmy się z żoną godzinami, emocji było mnóstwo…
- w Keltisie nie ma już tej samej magii co Zaginionych Miastach
- z lekka wieje nudą

Minusy:
- generalnie minusów brak, o ile będziemy pamiętać, czym Keltis jest: bardzo ładnie wydaną, zaprojektowaną przez popularnego twórcę przeciętną grą, w którą od czasu do czasu można popykać i nawet sprawi to nieco przyjemności.


PS. Jeżeli w tekście znalazły się błędy literowe, najmocniej pzrszeprszam ;-)


6 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
Front Page | Welcome | Contact | Privacy Policy | Terms of Service | Advertise | Support BGG | Feeds RSS
Geekdo, BoardGameGeek, the Geekdo logo, and the BoardGameGeek logo are trademarks of BoardGameGeek, LLC.