$5.00
$30.00
$20.00
$15.00
Recommend
16 
 Thumb up
 Hide
8 Posts

Advanced Squad Leader» Forums » Sessions

Subject: BFP 140: Iron Greeting - relacja z rozgrywki (ilustrowana) rss

Your Tags: Add tags
Popular Tags: [View All]
GRS

Poland
msg tools
mbmbmbmbmb

Opis scenariusza:

Kranse, Polska, 19 września 1939: Polacy sformowali kilka improwizowanych grup celem obrony przed radziecką inwazją. Grupa operacyjna „Dubno” składa się z kilku doraźne zebranych jednostek kawalerii, których pierwotnym celem była walka z Niemcami, ale okazało się, że ich pierwszym przeciwnikiem będą Rosjanie. Jednostka pancerna zwana „Kompanią Jakubowicz” od nazwiska jej dowódcy została sformowana 14 września i włączona w skład grupy. Kompania porucznika Jakubowicza składała się z czołgów Renault z 21 Batalionu Pancernego oraz trzech czołgów Hotchkiss. Rosyjski Front Ukraiński prowadził natarcie w południowo-wschodniej Polsce i grupa operacyjna „Dubno” niebawem weszła do akcji, fundując najeźdźcom żelazne powitanie.


Siły obu stron


Początkowe rozstawienie jednostek (Rosjanie zamaskowani)

Polscy żołnierze ruszyli do natarcia pod osłoną lasu, spędzając z przedpola patrole radzieckich wojsk i biorąc do niewoli kilku czerwonoarmistów. Problem pojawił się, gdy skończyła się linia drzew i trzeba było wyjść na bardziej otwarty teren, poprzecinany tylko gdzieniegdzie zaroślami. Nieprzyjaciel, ostrzeżony i przygotowany do obrony, podpuścił Polaków dość blisko, po czym zaskoczył ich celnym ogniem, zadając straty drużynom idącym na pierwszej linii i zmuszając je do wycofania. Próba uchwycenia wysuniętej pozycji we wsi okazała się nieudana, zwłaszcza, że wojska radzieckie posiadały dość mocną własną wysuniętą pozycję w okolicznym lasku, działającą jak falochron na polskie natarcie. Pierwsze próby jej rozbicia spełzły na niczym, mimo strat po obu stronach.


dowódca grupy operacyjnej "Dubno" - płk kaw. Stefan Kulesza–Hanka

Nie mogąc liczyć na szybkie opanowanie terenu przez piechotę, do akcji ruszyły polskie czołgi, zmuszone do korzystania z wąskiej, otoczonej lasem drogi. Przodem kolumny jechał pluton czołgów H-39, za nim zaś posuwał się pluton R-35. Kiedy Hotchkissy zbliżyły się do zabudowań, powitał jej ogień radzieckiego działka przeciwpancernego, ukrytego wśród budynków. Czołowy Hotchkiss zatrzymał się z odstrzeloną wieżą, zaś chwilę potem kolejny pocisk rozbił jadący za nim drugi czołg plutonu. Załoga trzeciej maszyny spanikowała i skręciła w las, kryjąc się w nim, na szczęście czołg nie został uszkodzony. Jadące z tyłu czołgi Renault zwolniły. Do przodu wysunięto trzy drużyny piechoty z ckmem i rusznicą p-panc, celem oczyszczenia drogi.


Czołg Hotchkiss H-39

Żołnierze radzieccy, ośmieleni powodzeniem, próbowali zlikwidować ogniem działka ostatni z czołgów, który schował się w zaroślach. Mimo dwóch trafień, pancerz Hotchkissa okazał się wytrzymały. Intensywny ostrzał z działka wskazał tymczasem jego położenie Polakom, którzy otworzyli ogień z ckmu i zdołali odpędzić jego obsługę. Uciekający artylerzyści dostali się pod ogień Polaków obchodzących właśnie wysuniętą pozycję przeciwnika i zostali dosłownie skoszeni na otwartym terenie, podczas próby schronienia się w zabudowaniach.

„Posuwając się pod osłoną lasu, nasi chłopcy szybko namierzyli sowieckie działko, cwanie ustawione między zabudowaniami gospodarstwa. Wykorzystując budynki, jedna drużyna podeszła z boku, otwierając ogień, który wypłoszył bolszewików. Ci rzucili się od ucieczki, prosto na czekającą na nich drugą drużynę. Nasi strzelali do tamtych jak do kaczek. Zanim padł rozkaz przerwania ognia, ani jeden z ruskich już się nie ruszał”.
Janusz Raczyński "Od Dubna do Wilhemshaven", Londyn 1957, s. 78

Wymiana ognia między polską i radziecką piechotą nie przynosiła większych rezultatów. W tym czasie ów ostatni polski Hotchkiss został namierzony przez piechotę nieprzyjaciela. Drużyna, prowadzona przez porucznika Biszopkonowa zaatakowała samotny czołg w lesie, początkowo bez powodzenia, gdyż ogień karabinu maszynowego utrzymał atakujących na dystans. Jednak celnie rzucony granat rozerwał gąsienicę polskiego czołgu, unieruchamiając go.

„Pośmiertnie odznaczony orderem Lenina porucznik Biszopkinow porwał swoich żołnierzy do brawurowego natarcia i nie zważając na wciąż plujący wściekle ogniem czołg nieprzyjaciela, runęli oni pod gradem kul, szybko osiągając cel.”
Josif Preobreżański "Wyzwolenie białoruskich i ukraińskich ziem spod ucisku polskich panów i połączenie ich w jedną, nierozerwalną rodzinę", Moskwa 1940, s. 25

Pozbierawszy się po niepowodzeniach pierwszego ataku, Polska piechota ruszyła dalej, tym razem odnotowując większe powodzenie. Czołówki atakujących Polaków dotarły blisko zabudowań, choć unikały wychodzenia na otwarty teren w obawie, przygotowując się na razie do szturmu i czekając na nadejście czołgów, które musiały wykonać objazd drogą. Dowódcy polskich Renaultów prowadzili swoje czołgi obserwując okolicę z wieżyczek, dzięki czemu pluton poruszał się szybciej, nie obawiając się już radzieckiego działka p-panc, które tak dotkliwie przerzedziło pluton Hotchkissów. Kiedy Polacy dotarli do skrzyżowania, powitał ich tam ogień radzieckiego ckma, który jednak szybko umilkł, z powodu zacięcia się broni. Towarzysząca czołgom piechota nacierała przez porastający pobocze drogi zagajnik, nie niepokojona przez wroga.


Rosyjskie działko p-panc 37 mm M1930

Polacy postanowili skupić większość sił na zachodnim odcinku, aby opanować kluczowe budynki. Drewniano-murowane zabudowania dawały tu żołnierzom radzieckim dość dogodne warunki do obrony, ale znaczna siła Polaków (8 drużyn) mogła pozwolić częściowo zniwelować tę sytuację. Gorzej, że nieprzyjaciel był dobrze przygotowany i ukryty, przez co ciężko było jasno określić, gdzie się znajduje, póki sam nie otworzy ognia. Od wschodu nacierały czołgi, zaś przydzielona im piechota osłaniała ich marsz. Namierzone poprzednio stanowisko radzieckiego karabinu maszynowego znalazło się teraz pod polskim ostrzałem.

Sytuacja obrońców stopniowo stawała się coraz trudniejsza. Mimo twardej obrony żołnierzy radzieckich, Polacy mieli wyraźną przewagę, a utrata działka p-panc czyniła obronę przed czołgami problematyczną. Dowódca radziecki kilkakrotnie wzywał już posiłki z 23 Brygady Pancernej, która była niedaleko i mogła wesprzeć żołnierzy broniących pozycji pod Krasnem.

„Bohaterscy żołnierze mężnie opierali się spadającej na nich nawale Białopolaków. Mimo huraganowego ognia, który czynił spustoszenie w naszych szeregach, nit nie myślał o ucieczce, wiedząc, że męstwo radzieckich żołnierzy jest pancerzem, którego nie złamie wściekły napór burżuazyjnego wojska”.
Tamże, s. 35

Do drobnych sukcesów obrońców można zaliczyć obezwładnienie ogniem grupy Polaków, którzy usiłowali podkraść się bliżej ich pozycji i je rozpoznać. Nie udało się natomiast zniszczyć unieruchomionego H-39, bo przybyli na pomoc czołgowi polscy piechurzy odgonili od uszkodzonego czołgu Rosjan. Niemniej, uszkodzenia pojazdu były na tyle poważne, że naprawa musiała zająć więcej czasu, eliminując tym samym czołg z akcji. A czas uciekał obu stronom. Polacy powoli wstrzeliwali się w pozycje obrońców, którzy desperacko starali się sprawiać wrażenie, że jest ich więcej niż w rzeczywistości. Jednocześnie cały czas wypatrywali drogi na Lwów, oczekując z niecierpliwością zbawczych posiłków. Co więcej, widać już było objawy rozprężenia, zdarzało się, że wycofujące się drużyny zwyczajnie rozsypywały się, a ich żołnierze znikali.

W takiej sytuacji ruszyło główne polskie uderzenie. Wychodząc z lasu, polscy żołnierze musieli przebyć, a właściwie przebiec kilkanaście metrów czystego terenu, zanim mogli dopaść zabudowań. Na zachodnim odcinku poszło to gładko, obrońcy byli tu już zdezorganizowani ostrzałem i nie stawali większego oporu. W centrum natomiast, dobrze ukryci wśród budynków żołnierze radzieccy zgotowali Polakom prawdziwą krwawą łaźnię, zmuszając nacierających do odwrotu ze sporymi stratami. Dobiegający ze wschodu odgłos gąsienic zwiastował nadchodzącą odsiecz pancerną dla obrońców, toteż polskie dowództwo zdecydowało się na wykorzystanie trzech pozostających na chodzie czołgów R-35 jako zabezpieczenia, zaś zajęcie zabudowań pozostawiono piechocie, zakładając, że Rosjanie są już wystarczająco osłabieni.

W toku walk Polacy zdobyli pierwsze budynki, wypychając z nich żołnierzy radzieckich, nierzadko uciekających w panice i szukających schronienia w położonych głębiej zabudowaniach. W ręce atakujących wpadło m.in. lekkie radzieckie działko p-panc. Sytuacja obrońców powoli stawała się krytyczna, kiedy na drodze prowadzącej ze wschodu pojawiły się sylwetki czołgów. To nadjeżdżała odsiecz z 23 Brygady Pancernej. Pozostawało jednak pytaniem, czy nie przybywała za późno?

Kolumna czołgów lekkich BT-2A objechała pole bitwy od północy, nadciągając z tego samego kierunku, z którego uprzednio atakowali Polacy, usiłując wejść na tyły nacierających wojsk. Jadące jeden za drugim rosyjskie czołgi zatrzymał ogień unieruchomionego w lesie, tuż koło drogi, polskiego H-39. Choć ostrzał ten nie wyrządził Rosjanom szkód, zmusił kolumnę do zatrzymania się i podjęcia prób neutralizacji uciążliwego czołgu.


Czołg BT-2

„Czołgi n-pla jechały jak na paradzie, w równej kolumnie, nie bacząc na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Można było odnieść wrażenie, że ich załogi nie były szkolone do innych działań. Strzelali chaotycznie, trudno było dostrzec w tym zarys jakiejś taktyki. Trzeba jednak było przyznać, że ich czołgi były bardzo szybkie i przez to trudne do trafienia”.
Janusz Raczyński... s. 80


Sytuacja w połowie bitwy

Druga z radzieckich grup uderzeniowych, złożona z czołgów BT-5 M34 objechała zabagnioną okolicę na wschodzie, wykorzystując za osłonę zarośla i zboże, by następnie uderzyć na Polaków. Czołgi jechały w kolumnie, razem ostrzeliwując rozpoznane polskie pozycje. Wymiana ognia między ich działkami oraz Polakami nie przyniosła rezultatów, chociaż sam fakt obecności dużej grupy Rosjan sprawił, że na tym odcinku natarcie Polaków musiało zostać zatrzymane. Zwłaszcza, że tuż za radzieckimi czołgami posuwało się zgrupowanie piechoty.


Czołg BT-5

Nadejście oczekiwanej odsieczy dało Rosjanom odrobinę otuchy. Szczególną odwagą i walecznością wykazały się dwie drużyny, samotnie broniące budynku we wschodnim sektorze, ostrzeliwanego przez polską piechotę i czołgi. Mimo straty posiadanego ckmu, Rosjanie nie dopuszczali do siebie nieprzyjaciela, zadając starty jednostkom, które próbowały podejść bliżej i trzymając w szachu polskie drużyny na tym odcinku. W tym czasie Polacy wciąż próbowali sforsować główną pozycję obronną przeciwnika, którą stanowiły dwa większe, kamienno-drewniane budynki. W toku walk od kuli radzieckiego snajpera zginął sierżant Polnicki, próbujący opanować wycofujący się w panice oddział. Na pomoc ulegającym powoli rozprężeniu Polakom na tym odcinku przekradł się, unikając trafień nieprzyjaciela, porucznik Jaszczak, który przystąpił do zbierania do kupy nadwyrężonych startami na tym odcinku żołnierzom. Posłane pospiesznie do ataku dwie polskie drużyny opanowały kolejny z większych budynków w okolicy, zawężając obszar pozostający pod panowaniem Rosjan. Niestety, w tym samym czasie uległ ostatecznie unieruchomiony wcześniej Hotchkiss 39, toczący nierówną walkę z trzema radzieckimi BT-2.

„Stojący na poboczu, częściowo skryty wśród drzew H-39 ze zniszczonym układem jezdnym przez kilka minut trzymał Rosjan na dystans. Wąska droga nie dawała im szerokiego pola manewru. W końcu ruszyli oni przed siebie z pełną szybkością, waląc w nieszczęsny pojazd ze swoich działek. Kilka pocisków przebiło pancerz, zabijając załogę. Dowódca, ciężko ranny, zdołał się wydostać z pojazdu i skryć w okolicznych zaroślach”.
Tamże, s. 81


Czołgi Renault 35

Do pierwszego regularnego starcia pancernego doszło we wschodniej części pola bitwy, gdzie pluton radzieckich BT-5 starł się z polskimi R-35. Rosyjskie czołgi, które próbowały obezwładnić ogniem stacjonującą w lasku polską piechotę zostały zaskoczone ostrzałem Renaultów. Jeden z BT-5 został rozbity natychmiast, ale dwa pozostałe, wykorzystując swoją szybkość, szybko przystąpiły do akcji, wycofując się i odgryzając ogniem, w wyniku czego zniszczony został także jeden R-35. Rosjanie wykorzystali okoliczne zarośla jako osłonę, postanawiając objechać pozycje polskich czołgów i ściągnąć na siebie ich uwagę, podczas gdy w tym samym czasie zaatakować je miały od tyłu BT-2. Dzięki temu miało dojść do odcięcia polskich czołgów od ich piechoty. Plan ten powiódł się, gdyż BT-2 z powodzeniem wjechały od północy, unikając ognia polskiego karabinu przeciwpancernego i zajmując pozycje na tyłach polskich czołgów. Tym samym dwa polskie R-35 znalazły się w kleszczach. Sytuację wykorzystała też rosyjska piechota, która posuwała się pod osłoną własnych maszyn, kierując się w stronę zabudowań aby wesprzeć goniących resztkami sił obrońców.

Pozostałe dwa na polu bitwy polskie R-35 osłaniały się skutecznie nawzajem. Czołg dowódcy grupy pancernej zdołał trafić i wyeliminować ukrywający się wśród drzew BT-5. Obsługa polskiego karabinu p-panc usiłowała „zaliczyć” któryś z BT-2, jednak radzieckie czołgi szybkie nie były łatwymi celami. W tym samym czasie piechocie udało się zneutralizować ostatnich obrońców zabudowań. Ocaleli rosyjscy żołnierze szukali już tylko schronienia albo ucieczki, nie myśląc o walce. Wykorzystując to, Polacy ruszyli do ostatecznego natarcia, nie napotykając już oporu, biorąc do niewoli wielu żołnierzy Armii Czerwonej. Wydzielona grupa obsadziła zdobyte wcześniej działko przeciwpancerne, na wypadek, gdyby okazało się potrzebne w walce z radzieckimi czołgami.

„Byli w fatalnym stanie. Niektórzy nie mieli zupełnie broni, karabiny nosili często na sznurkach, a mundury mieli brudne i podarte. Jak na armię, która zaledwie kilka dni temu zaczęła wojnę, wyglądali strasznie. Niektórzy łamaną polszczyzną prosili wręcz o broń, obiecując, że do nas dołączą, jeśli pozwolimy im walczyć z komunistami”
Tamże, s. 83



Zniszczony czołg BT-5

Po oczyszczeniu reszty zabudowań z nieprzyjacielskich żołnierzy, Polacy skierowali się na wschód, aby wesprzeć w jakiś sposób walczące tam czołgi oraz dać odpór nadchodzącej piechocie przeciwnika. Rosjanie wciąż utrzymywali jeden, wysunięty budynek na wschód od reszty, którego załoga dzielnie utrzymywała swoją pozycję, obserwując na własne oczy toczącą się tuż obok dość osobliwą bitwę pancerną, w której Polacy we francuskich czołgach walczą z Rosjanami. Tam zaś Polakom udało się zniszczyć kolejny, trzeci już czołg przeciwnika, zaś następny został poważnie uszkodzony i zatrzymany, a krótko potem – zniszczony kolejnym trafieniem. Mocniej opancerzone R-35, mimo że obsługiwane przez załogi, które nie miały wiele czasu na zapoznanie się z nowym sprzętem, wykazywały swoją wyższość w bezpośrednich starciach z radzieckimi BT. Polakom sprzyjał też teren, ograniczający swobodę manewru nieprzyjaciół.

"Ostatni bohaterscy żołnierze Związku Radzieckiego bronili domostw, wspierani przez okolicznych mieszkańców, z których kilu, narażając życie, wskazało naszym drogę wyjścia z kotła Białopolaków. Rannych, których nie można było ewakuować, czekał straszny los - oficerowie jaśniepańskiej armii polskiej dobijali ich strzałami z pistoletu. Istnieją tez świadectwa mówiące o zakłuwaniu na śmierć bagnetami."

Josif Preobreżański... s. 39



Sytuacja po zakończeniu ostatniego etapu

Zniszczenie przez Polaków większość radzieckich maszyn oraz utrata pozycji obronnych zadecydowały ostatecznie o odwrocie Rosjan. Polakom udało się opanować wszystkie trzy budynki będące kluczowe dla zwycięstwa. Niemniej, straty polskie w sprzęcie były również poważne i obejmowały wszystkie trzy Hotchkissy oraz jednego Renault. Rosjanie pozostawili na polu bitwy trzy rozbite BT-5 i jednego BT-2.

21 
 Thumb up
5.50
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
JP Laurio
Finland
Tampere
flag msg tools
mbmbmbmbmb
Wow, I wish this was in english! Have to try run it through a translater later (hey, that rhymed).
2 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
Mike Oberly
United States
Columbus
Ohio
flag msg tools
mbmbmbmbmb
Surprisingly, Google translate did a pretty good job. There were a few gibberish sentences, but by and large it was completely readable and understandable. Very good AAR.
4 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
GRS

Poland
msg tools
mbmbmbmbmb
MikeOberly wrote:
Surprisingly, Google translate did a pretty good job. There were a few gibberish sentences, but by and large it was completely readable and understandable. Very good AAR.

Thanks. I'm pretty surprised, since Polish language isn't very Google Translate friendly, because of the differences between Polish and English grammar.
1 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
GRS

Poland
msg tools
mbmbmbmbmb
norev wrote:
Wow, I wish this was in english! Have to try run it through a translater later (hey, that rhymed).

Well, sorry, but my English, while good enough for a decent AAR, isn't fluent enough for such AAR (I tried to make it bit more literary).
1 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
ian morris
United Kingdom
Birmingham
West Mids
flag msg tools
mbmbmbmbmb


Nicely illustrated.

1 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
Ron
Austria
Vienna
flag msg tools
All you need is love :)
badge
Devoted Follower of the Most Holy Church of the Evil Bob. Possessed and down the road to become chaotic, evil & naughty. All hail the Evil Bob and his Stargate.
mbmbmbmb
norev wrote:
Wow, I wish this was in english! Have to try run it through a translater later (hey, that rhymed).

Same here!
I recently played the first two scens from this pack and I'm most impressed (although that's true for nearly all BFP products)! I'll try out google translator gulp a little later!
1 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
GRS

Poland
msg tools
mbmbmbmbmb
PzVIE wrote:
norev wrote:
Wow, I wish this was in english! Have to try run it through a translater later (hey, that rhymed).

Same here!
I recently played the first two scens from this pack and I'm most impressed (although that's true for nearly all BFP products)! I'll try out google translator gulp a little later!

Heard a lot of mixed opinions about third party ASL products, but I have to say that I'm very impressed because of the Poland in Flames quality. Also, as both Pole and historian, I can say a lot of good things about historical accuarcy of this module too.
5 
 Thumb up
 tip
 Hide
  • [+] Dice rolls
Front Page | Welcome | Contact | Privacy Policy | Terms of Service | Advertise | Support BGG | Feeds RSS
Geekdo, BoardGameGeek, the Geekdo logo, and the BoardGameGeek logo are trademarks of BoardGameGeek, LLC.